sobota, 16 października 2010

Informacje drogowe

Ruch drogowy w Indonezji to zupełnie inna bajka niż w Europie. Ulice pełne są motorów, motocykli i skuterów. W miastach na światłach zatrzymuje się chmara motocyklistów - jeden przy drugim. Wygląda to niczym ławica rybek. Najbardziej widowiskowo wygląda nocą, gdy tańczą światła reflektorów. Prowadząc samochód czy motor w Indonezji trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo o wypadek nie trudno.

Najgorzej jest na prowincji, gdzie ludność traktuje skutery jako rodzinny środek lokomocji. Na małym skuterze często można zobaczyć całe czteroosobowe rodziny. Zazwyczaj jeżdżą oni bez kasków, a jeśli się one pojawiają to tylko u dorosłych i to często niepozapinane! Dzieci jeżdżą bez kasków, na kolanach rodziców, lub między nimi. W razie wypadków skutki są bardzo tragiczne. 

Co gorsza duża część osób prowadzących motory nie posiada prawa jazdy, gdyż jest ono zbyt kosztowne. Zasady ruchu drogowego są przez Indonezyjczyków traktowane "dość" elastycznie. Skutery wyprzedzają i z lewej i z prawej. Wciskają się w każdą wolną przestrzeń byle wyprzedzić.

Powszechnie wiadomo, że cudzoziemcy prowadzący samochód w Indonezji powinni legitymować się międzynarodowym prawem jazdy. W praktyce większość osób go nie wyrabia i też jeździ. W razie kontroli policyjnej, albo płaci się "opłatę", która powoduje że przymykają oni oko na fakt nieposiadania międzynarodowego prawka, a co bardziej kreatywni starają się wmówić, że rodzime dokument to właśnie te wymagane! Czasem się udaje, czasem nie. Jak nie to "opłata". Praktyka ta jest na tyle powszechna, że wspominają o niej nawet przewodniki. My na swojej drodze nie spotkaliśmy jednak policyjnych patroli. 

Są jednak pewne optymistyczne akcenty. Indonezyjczykom nie można odmówić kreatywności. Nie potrzebne im ciężarówki czy przyczepki. Na same wspomnienie transportu uśmiecham się od ucha do ucha.
Poniżej kilka przykładów:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz